Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie – gdzie się podział Woody Allen?!

11.09.2013 Filmy i seriale Autor: ASz
Woody AllenPogoda stopniowo przestaje dopisywać. Jak co roku nadciąga czas pochmurnych, szarych dni, chłodnych wieczorów i apatycznej stagnacji, której nie rozświetliłyby nawet kryształy Swarovskiego. Komu w końcu w ogóle chce się ruszać z domu, skoro zza okna wdziera się do naszych pokoi ospała aura Jesieni. Przez brak słońca, kolorów i zachęcającego do aktywności uroku lata łatwo zapaść na nic-nie-róbstwo. Na szczęście ludzkość zna sposoby na tymczasową chandrę. I nie mam tu na myśli ostatnio bardzo popularnych, egzotycznych herbat YerbaMate. Jesień to z punktu widzenia natury pierwsze przymrozki, tymczasem dla nas… Dla nas kultura funduje czas gorących premier filmowych! Idzie jesień. Skąd to wiemy? Niepotrzebny nam kalendarz. Wystarczy gdzieś zasłyszana informacja, że Woody Allen zakończył pracę nad kolejnym ze swoich filmów. Nowa allenowska komedia romantyczna wywabiająca z przygnębiającego nastroju – nieomylny zwiastun, że sezon jesienny uważać można za otwarty! Od przeszło dwudziestu lat co roku w tym okresie Woody Allen wydaje efekt swoich dwunastomiesięcznych starań. Co roku jest to szeroko reklamowany hit. Co roku jest to „najlepszy z jego dotychczasowych filmów”. Od kilku lat natomiast wielu jego fanów narażonych jest na wielkie zniesmaczenie i rozczarowanie. Ja przynajmniej tak właśnie się czuję. allenJuż od kilku lat słyszy się głosy narzekań. Jego turnee po największych europejskich stolicach kultury zamiast zaskakująco zabawnej zmiany konwencji przyniosło jedynie przeważnie za niskie, według mnie na Allena, oceny. Wielokrotnie dosłyszeć można było oskarżenia, że klimat miast nie został dostatecznie oddany. Cóż, może amerykański reżyser nie poczuł atmosfery naszego kontynentu i przedstawił tylko kilka turystycznych widoczków? W „Blue Jasmine” obejrzeć możemy trochę San Francisco, trochę Nowego Jorku. To „trochę Nowego Jorku” to właściwie jedyne, co łączy ten film z tak uwielbianymi przez entuzjastów komika produkcjami sprzed lat. Na swoisty klimat miasta liczyć nie możemy, bo akcja głównie rozgrywa się w domu ulokowanym gdzieś na przedmieściach albo wyszukanych apartamentach. Czasami mamy okazję dostrzec typowy dla Allena, bardzo specyficzny, czarny wręcz komizm sytuacyjny. Czasami. Jego resztki na szczęście udało mu się zachować. Natomiast bardzo tęskno mi do ciętych dialogów z niekonwencjonalnymi puentami, zaskakujących ripost, trafnych uwag i inteligentnych, lub też jak kto woli: pseudo-intelektualnych (zależne od punktu widzenia, wybierz jedno z określeń lub przyjmij oba na raz: u Allena to też jest możliwe) wypowiedzi bohaterów, tak doskonale zachowanych jeszcze w „Co nas kręci, co nas podnieca” z 2009 roku. Doprawdy też nie wiem, chociaż głowię się, dwoję i troję, czy to wszystkie współczesne komedie romantyczne oparte są na stylu Allena, czy może niegdyś tak charakterystyczny twórca zaczął wzorować się na wszystkim doskonale znanych, oklepanych schematach gatunkowych? Prawdziwie nie daję mi to spokoju, gdyż fabuła filmu była tak bardzo przewidywalna, że aż stanowiło to dla mnie (ogromne, niestety równocześnie niemiłe) zaskoczenie. manhattanPodsumowując utyskiwania miłośnika „dawnego Allena” z oburzeniem powtarzam pytanie stawiane już przez wielu: gdzie się podział Woody Allen? Co się z nim stało? Czyżby zabrakło mu nowych pomysłów? Nie wierzę, że indywidualny styl tego egocentryka mógłby się kiedykolwiek znudzić – odrzucam więc myśl, że może być to kwestia zmiany odbioru przez widzów jego dzieł. Czyżby więc okres świetności Allena się zakończył, a jego legendarna kariera zaczynała wygasać? Czy naprawdę nie doznamy już więcej tego komizmu graniczącego z ironią, bardzo odważnie poruszającego nawet tematy „tabu”? Nie znam odpowiedzi na te pytania. Nie potrafię sobie wyobrazić przyszłej jesieni. Nie polecam jednak rozpoczynania tegorocznego sezonu premier od pracy Allena. Zdecydowanie lepiej będzie, jeżeli w Empiku czy Gandalfie nabędziesz któreś z wydań zebranych scenariuszy Woodyego Allena – gwarantuję, że ubawisz się przy nich do rozpuchu. Ewentualnie, by nie przepłacać, możesz również przejrzeć kupony rabatowe i promocje działu Muzyka i film na tanio.co i zaopatrzyć się w kolekcję DVD z jego ulubionymi, leciwymi produkcjami, by móc odświeżyć je sobie w każdej chwili – rób, proszę, wszystko, byleby tylko uniknąć „Blue Jasmine” i pogłębienia jesiennego znudzenia. [zdjęcia pochodzą ze strony weheartit.com]