1. Strona główna
  2. Blog
  3. Inspiracje
  4. Adoptuj słonia

Adoptuj słonia

 11 października 2013
Admin dla Inspiracje
slonie-w-lusterku-b7c6f19efe707c0daf44deb1397fad71Słoń afrykański to zwierzę ogromne, inteligentne, empatyczne i przede wszystkim delikatne. Jeden z reprezentantów Wielkiej Piątki często staje się celem na liście tych, którzy wymyślili nazwę tej grupy – myśliwych. To właśnie oni pragnąc zdobywać nowe trofea stają się ich oprawcami. Nie bez znaczenia pozostaje także fakt, iż kość słoniowa jest nadal cennym towarem. Jednak słonie nie giną tylko z rąk kłusowników, bo o tym, czy jest się kłusownikiem, czy myśliwym legalnie wybierającym się na polowanie, decydują pieniądze. A właściwie fakt czy zapłaci się je organom zezwalającym na polowania. A kwoty te nie są niskie. Zatem nieliczni płacą. Mówi się, że ich pieniądze mają pomóc w ochronie i utrzymaniu Parków Narodowych w Afryce. Jednak nie zmniejszają one liczby rocznie zabijanych zwierząt. I tak wyjątkowe gatunki stają się jedynie eksponatem przypominającym o adrenalinie towarzyszącej polowaniu. Istnieje jednak grupa osób, która poluje nielegalnie. Popularne jest opłacanie lokalnych mieszkańców, którzy znając miejsca przebywania stad, w łatwy sposób mogą pomóc myśliwym, czy raczej już kłusownikom, by osiągnąć wymarzony cel. Niewielu z nich zastanawia się, co stanie się z młodymi, gdy ich matka zostaje zabita. A o tym czy słoniątko przeżyje decyduje przypadek. Słonie są zwierzętami stadnymi i w przypadku osieroconych osobników stado przejmuje nad nimi opiekę. Jednak w przypadku młodych, kilkumiesięcznych słoni, których jedynym pożywieniem jest mleko, bardzo trudno mówić o możliwościach przetrwania. Chyba, że trafią do sierocińca. Tak, do sierocińca stworzonego specjalnie dla słoni. Istniej kilka tego typu organizacji zajmujących się opieką nad słoniątkami, których rodzice zginęli zwykle przez kłusownictwo. Zjawisko nadal tak popularne i obecne w Afryce. słońikSierocińce te nie byłyby tak wyjątkowe, gdyby przypominały schroniska czy rezerwaty. W końcu każdy może stwierdzić, że wiele słoni przechwyconych z Czarnego Kontynentu rozmnaża się i żyje w środowiskach, które nie są dla nich naturalne, jak np. w ZOO. Jednak sierocińce powstające w Afryce działają na nieco innej zasadzie. Nie jest to miejsce, w którym można oglądać młode słonie. Nie jest to także rozrywka dla bogatych turystów. Być może niewielu zdaje sobie sprawę, że słoń to zwierzę bardzo empatyczne, potrafi ronić łzy, przywiązywać się do ludzi, przytulać się, a także tęsknić. Brzmi niewiarygodnie? A tak właśnie jest. Zwłaszcza młode osobnik nie dość, że potrzebują specjalnie przygotowanej mieszanki mlecznej, która przypominałaby mleko matki, to dodatkowo im jest osoba opiekująca się nimi. Sierocińce powstają zwykle z dobrej woli osób chcących pomagać osieroconym zwierzętom. W RPA istnieje organizacja African Conservation  Experience, w ramach której możesz działać w akcji CHIPANGALI WILDLIFE ORPHANAGE & RESEARCH PROJECT. Wolontariaty organizowane w Południowej Afryce polegają na opiece, karmieniu i wykonywaniu wszystkich prac niezbędnych przy dzikich zwierzętach, które zostały porzucone, ranne lub osierocone. Dzięki takim akcjom masz możliwość karmić kilkutygodniowe lwiątko, które wbrew pozorom nie jest takie małe, czy dbać o małe hipopotamy i inne dzikie zwierzęta. 18-elephant-bond-caregivers-670 Sierociniec i Ośrodek Rehabilitacyjny dla słoni w Nairobi im. Davida Sheldricka znany jest w Polsce dzięki programowi Martyny Wojciechowskiej, która przybliżyła tego typu działania Polakom. Daphne Sheldrick świadoma sytuacji słoni postanowiła opiekować się młodymi, które bez ludzkiej pomocy skazane były na śmierć. Sierociniec, który prowadzi pod imieniem swojego zmarłego męża, ściąg wielu wolontariuszy i ludzi chcących pomagać zagrożonemu gatunkowi. Młode słonie trudno utrzymać przy życiu, gdyż do ukończenia 2 lat piją one mleko matki, a niektóre osobniki żywią się nim aż do 4 roku życia! Opracowując miksturę, składającą się z mleka zastępczego używanego do karmienia ludzkich niemowląt oraz z mleka kokosowego, dała drugą szansę wielu młodym słoniom. Jej sierociniec nie jest schronieniem stałym, a jedynie miejscem, w którym słonie przebywają do momentu, aż same będą w stanie zapewnić sobie pożywienie. Wywożone są zatem po to, by mogły adaptować się w ich naturalnym środowisku. Mimo iż brzmi to nieco drastycznie jest dla nich jedyne rozwiązanie pozwalające im na przeżycie. slonie-afrykanskie Wyjazd na Czarny Ląd nie jest łatwym przedsięwzięciem. Wiąże się nie tylko z aspektem ekonomicznym, ale także wymaga odpowiedniego przygotowania medycznego. Nie jest to zatem rozwiązanie odpowiednie dla każdego, ale istnieje rozwiązanie nieco łatwiejsze. Można adoptować słonia. Nie jest to dosłowna adopcja polegająca na posiadaniu słonia, pomysł taki byłby absurdalny, Jednak wirtualna adopcja słonia umożliwia pokrycie kosztów jego utrzymania i opieki aż do momentu, gdy będzie mógł żyć na wolności. Wpłacając ustaloną sumę rocznie na konto fundacji masz pewność, że twoje pieniądze nie idą na wygodne życie członków fundacji, tylko na wyposażenie sierocińca, które jest niezbędne, by móc zajmować się nowymi słoniami. Okazji do wręczenia prezentów jest wiele. Być może w tym roku zamiast wręczenia ukochanej osobie czy rodzinie przypadkowego prezentu, ofiarujemy im coś bardziej wartościowego, świadomość, że pomagają innym. Jeśli chcesz pomóc szukaj szczegółowych informacji na stronie David Sheldrick Wildlife Trust. Natomiast jeśli pragniesz zobaczyć słonie czy inne dzikie zwierzęta w ich naturalnym środowisku, sprawdź ofertę wyjazdów egzotycznych dostępną na tanio.co. W zakładce „Podróże i wakacje”  wybierz ofertę biura Tripsa czy TUI, a dzięki kuponom rabatowym od tanio.co będziesz mógł przeżyć podróż życia za niewielkie pieniądze. Źródła fot.: http://kopalniawiedzy.pl/wydajnosc-ruch-poruszanie-lokomocja-duze-male-slon-mysz-pojemnosc-sprezysta-Robert-Nudds,8446 http://loveanimalsandkeepcalm.blogspot.com/2013/03/son-afrykanski.html http://www.national-geographic.pl/artykuly/pokaz/juz-nie-sieroty/ http://www.naturanetz.at/desktop1/page_03.htm